środa, 16 września 2015

Powrót lata

Przez prawie dwa tygodnie mieliśmy jesień z jej deszczami, mgłami i temperaturami sporo poniżej 15 stopni C. Przy okazji pojawiły się komary i już jesteśmy cali w bąblach... Teraz na szczęście znów wracamy do lata :) I to takiego prawdziwego, polskiego, a nie afrykańskiego. Dziś cudownie przyjemne 24 stopnie, jutro może być nawet pod 30. To trochę dużo, ale jeszcze bez tragedii. Oby taka pogoda trwała jak najdłużej. Może znów będziemy mieli ciepłą zimę i przyoszczędzimy na ogrzewaniu. Kto wie. Za tydzień już co prawda kalendarzowa jesień, ale nie ma się co martwić, bo pojawiły się już dynie, czyli jedno z moich ulubionych warzyw... a może owoców, skoro robią z nich też dżemy :) Doprawdy w unijnych regulacjach nazewnictw trudno się czasem połapać. Zresztą inne warzywa też są teraz najlepsze, z czego korzystamy robiąc surówki, zupy, lecza, garnki warzywne, kapustę młodą i młodą kiszoną, i sałatki. Zjadłoby się jeszcze grzyby, ale na razie o nich ani widu ani słychu. Za długo było sucho i nie wiadomo czy pojawią się jeszcze te grzyby, które powinny być w lipcu i sierpniu. Podobno w lasach nawet "psiaków" nie ma.


Wczoraj kupiłam suszarkę do owoców, warzyw i grzybów. Taką zwykłą, bo nie wiem jak często będę używać. Dziś wielkie testy jabłkowo - śliwkowe. Oczywiście Chłopaki nie byliby sobą, gdyby nie znaleźli mnóstwa alternatywnych zastosowań dla urządzenia, gdybym go jednak odstawiła w kąt i nie używała. Pojawiły się pomysły suszenia skarpetek, kostiumów kąpielowych (bo wtedy wystarczyłaby jedna para) czy innych drobnych ciuchów. Padło pytanie, czy da się tym jakoś wysuszyć głowę, albo paznokcie po malowaniu, żebym tak nie machała. I tym podobne eksperymenty naukowe, na szczęście rozważane teoretycznie, a nie praktycznie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz